Kochany Williamie!
Och... czy to nie brzmi
nazbyt oficjalnie po tym wszystkim, co razem przeszliśmy? Stanowczo
zbyt oficjalnie... Będę szczera, walczyłam ze sobą, kiedy pisałam
tą wiadomość. Z jednej strony obiecałam sobie, że nie będę
rozdrapywać Twoich ran, ale z drugiej nie mogłam tak po prostu
odejść bez pożegnania.
Nabazgrałam te kilka
słów. Nie była to scena rodem z powieści, nie gniotłam kolejnych
pergaminów, nie robiłam kleksów i nie płakałam. Usiadłam i
napisałam.
Bill, spędziłam z
Tobą najwspanialszy czas, ale jestem pewna, że Ty jeszcze kiedyś
będziesz szczęśliwszy niż byłeś ze mną. Cieszę się, czując
przy tym dziwne ukłucie zazdrości. Chyba nawet rumieniec pojawił
się na moim policzku. Albo nie...?
Ale pora wrócić do
bolesnego tematu. Williamie, niech to wszystko zostanie między nami.
Nie wolno Ci nikomu zdradzić naszych tajemnic. Nikomu.
Bill, mój kochany,
będę tęsknić do końca życia.
- Muna.
Bill złożył pergamin
z ogromną starannością, a potem westchnął głośno. Spojrzał na
swoje zmęczone dłonie, które pokrywała sieć malutkich
zmarszczek. Muna się nie myliła. Męczyna zaznał w życiu wiele
cierpienia, ale w ostateczności był szczęśliwy, szczęśliwszy
niż z lekko zakręconą i tajemniczą Egipcjanką.
Otworzył pudełko ze
swoimi pamiątkami z Egiptu i pomiędzy stosik starych fotografii
wsunął list. Z żoną rozmawiali o wszystkim, dzieciom opowiadał
mnóstwo historii o grobowcach, mumiach i piramidach, ale Muna była
czymś więcej niż tylko wspomnieniem. Była kluczem do tego, kim
stał się dziś.
* * *
Tak. Takie prologi
powinny być zakazane. Jest stanowczo zbyt krótki i bardzo niewiele
wnosi. Jestem na siebie zła, że w ogóle go opublikowałam, ale
obiecuję, że rozdział pierwszy pojawi się najpóźniej w
niedzielę.
Też nie cierpię prologów. Właśnie od chyba dwóch miesięcy się męczę z jednym.
OdpowiedzUsuńBill! Mój kochany Bill, którego wielbię, choć związał się z Flegmą. Nie wiem co zrobiłaś ale oczarowałaś mnie tym co tu naskrobałaś. Prolog skromny, krótki ale mniej więcej pokazujący co będzie się działo i o co tak w ogóle chodzi.
Bardzo się cieszę, że wróciłaś do pisania. Przeczytałam Pojmany Umysł jednym tchem, a teraz będę mogła być na bieżąco. Tylko czekać na niedzielę.
Pozdrawiam!
Straszliwie mi się podoba. Po prostu straszliwie. Niestety muszę się z Tobą zgodzić - jest stanowczo za krótki!
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na rozdział pierwszy!
Mogę prosić o informowanie?
Pozdrawiam,
Stacy Malfoy
[hogwart-moimi-oczami.blogspot.com]
Bill ♥ Bill ♥ Bill ♥ czekam na rozdział pierwszy i kocham Cię za to opowiadanie!
OdpowiedzUsuńJest za krótki, al ma swój urok i sie podoba. Ma takie coś co powoduje, ze na pewno tu wrócę ;)
OdpowiedzUsuńWeny.
Pozdrawiam,Lili.
Bardzo się cieszę, że zaczęłaś pisać nową historię. Na początku życzę wytrwałości ^^
OdpowiedzUsuńProlog faktycznie krótki, ale mi się podobał. Pisanie listu i rozpamiętywanie starych dziejów wydaje się banalnym chwytem, ale Ty wplotłaś w to coś oryginalnego. Poza tym, nie czytałam jeszcze bloga o Billu, a tym bardziej o jego przygodach w Egipcie! :) Historia zapowiada się niesamowicie, czekam na ciąg dalszy ^^
Prolog krótki, bardzo krótki, za krótki. Rozpaliłaś moją ciekawość i teraz przez cały czas będę musiała myśleć o Billu i Munie ( bardzo ciekawe imię) Egipt. Hmmm, zawsze chciałam tam pojechać. Może kiedyś. Z niecierpliwością czekam na następny wpis.
OdpowiedzUsuńArtemis
Pierwszy raz czytam jakieś twoje opowiadanie, ale muszę przyznać, że zaintrygował mnie pomysł. To pierwszy raz, kiedy trafiam na jakąś historię o Billu, a to w sumie ciekawa, choć mało opisana w kanonie postać, wgl lubię historie o postaciach mało znanych z kanonu, o nich zawsze można dużo ciekawego dopowiedzieć.
OdpowiedzUsuńProlog bardzo krótki, ale wprowadza fajną atmosferę tajemnicy wokół tego listu. Ciekawa jestem, jaką rolę w życiu Billa odegrała ta Muna i jaka tajemnica ich łączy. To może być naprawdę intrygujące! Będziesz opisywać ten jego pobyt w Egipcie?
Sorry, że tak krótko, ale jakoś nie lubię komentować prologów.
[grant-w-hogwarcie.blogspot.com]
Według mnie prologi POWINNY być krótkie! Oczywiście, nie bez przesady :)
OdpowiedzUsuńJejciu... Bill. Zawsze mnie to interesowało i w głębi duszy pragnęłam poczytać o jego pobycie w Egipcie. Bez umniejszania roli Twojej bohaterki, uprzedzam, że mnie głównie interesuje to, na czym polegała praca czarodzieja w Egipcie... a w wolnej chwili doczytam pierwszy rozdział :)
Och... Fleur, słodka Fleur... idź się wypchaj. Nie no, może i nie jest to postać, którą koniecznie chciałabym spotkać w rzeczywistości, ale ma ona swój urok i dobrze, że Rowling ją stworzyła. I takim oto sposobem mamy uroczą parę - Billa i Fleur :)
[krwawa-szarlotka]